czwartek, 20 sierpnia 2015

Warzywne gołąbki z kapusty pekińskiej


Nigdy sama nie zabrałabym się za robienie gołąbków. Zdecydowanie za dużo pracy. Ale w tym przypadku była to praca zespołowa i wszystko przebiegło bardzo sprawnie. Przygotowaliśmy bardzo dużo małych gołąbków, zamroziliśmy...i już dawno zjedliśmy:) Bo to taki archiwalny przepis..










Składniki (na około 40 gołąbków):


- 4 woreczki ryżu
- 2 marchewki
- 1 mała pietruszka
- 3 czerwone cebule
- 4-6 posiekanych ząbków czosnku
- 250 g pieczarek
- 2 łyżki miodu
- 1/3 szklanki imbiru z zalewy lub 4 cm pokrojonego korzenia
- 2 kapusty pekińskie
- 1 domowa kostka warzywna
- 3 litry wody
- 3 łyżki sosu sojowego
- po łyżce papryki czerwonej, kurkumy, cząbru, pieprzu ziołowego,
- 1/2 łyżki szałwii
- szczypta cynamonu i kardamonu
- łyżka koncentratu pomidorowego
- sól, chilli do smaku

sos pomidorowy:
- 2 duże lub 4 małe słoiki zmiksowanych pomidorów (można zmiksować pomidory w puszce) lub świeże pomidory typu lima
- szczypta cukru i cynamonu
- sól do smaku
- kilka łyżek mąki (użyłam jaglanej) do zagęszczenia

Ryż gotujemy na bardzo miękko. Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na złoto na oleju/oliwie. Dodajemy miód. Marchewkę i pietruszkę siekamy drobno w blenderze, pieczarki kroimy w drobne kawałki, wszystko dodajemy do cebuli. Podsmażamy około 10 minut, można podlać odrobiną woda. Kiedy wszystko jest miękkie i bez wody dodajemy koncentrat, imbir i czosnek oraz przyprawy, mieszamy i chwilę dusimy. Tak przygotowane warzywa mieszamy z ryżem, próbujemy czy farsz jest odpowiednio doprawiony.

W międzyczasie zagotowujemy w dużym garnku 2-3 litry wody z kostką warzywnę. Pekinkę myjemy, odkrawamy spod. Pojedyczne liscie zanurzamy na chwilę w bulionie. Nakładamy farsz na liscie i zwijamy gołąbki. Układamy w naczyniu żaroodpornym. Podlewamy niewielkaą ilością bulionu, przykrywamy folia i pieczemy w 200 st na termoobiegu przez  40 minut.

Upieczone gołąbki możemy zamrozić, a po rozmrożeniu  upiec na patelni.

Sos:
Zmiksowane pomidory przelewamy do garnka, doprawiamy i doprowadzamy do wrzenia. Mąkę rozcieńczamy z wodą i wlewamy do sosu ciągle mieszając. Ponownie doprowadzamy do wrzenia. Jeśli sos jest za rzadki, powtarzamy etap z mąką. Końcówką blendera miksujemy na jednolity sos.

Jeśli zostanie nam farszu i za małych na gołąbki liści kapusty, możemy liście drobno poszatkować, wymieszać z farszem i dodać  jajko. Uformować kotlety i smażyć na rozgrzanej patelni.
 

Jeśli zostanie nam sama kapusta, poszatkujmy ją i usmażmy na oleju wraz z pestkami dyni i szczyptą soli. 










poniedziałek, 27 lipca 2015

Pesto z liści kalafiora


Marta Dymek z Jadłonomii przygotowuje pesto z brokuła wraz z łodygą. Zrobiłam to pesto ale z samych łodyg brokuła i wyszło pyszne, choć klasycznie użyłam do niego sera. Kiedy więc kupiłam 2 bardzo małe kalafiory, otoczone wielkimi liśćmi żal było mi je wyrzucić, choć pani w sklepie proponowała, że obetnie je na miejscu. Kalafiora zjedliśmy ugotowanego na parze a z liści zrobiłam pesto. Dla mnie smakuje prawie identycznie jak to z brokuła. Wyszło go tak dużo, że część zamroziłam i pewnie wykorzystam kiedyś do makaronu. 




Składniki:

- liście z 1-2 kalafiorów
- około 100 g orzeszków nerkowca lub migdałów
- około 100 g sera żółtego długodojrzewającego
- kilka łyżek oliwy
- sól do smaku

Liście kalafiora gotujemy na parze. Lekko odsączmy, umieszczamy w blenderze i miksujemy na gładką masę. Osobn miksujemy orzechy. Dodajemy starty na tarce ser żołty i ponownie wszystko mieszamy. Dodajemy oliwę i sól do smaku. Jeśli pesto wyjdzie za rzadkie zagęszczamy go większą ilością zmiksowanych orzechów lub sera. 


 













poniedziałek, 13 lipca 2015

Letnia sałatka z ziemniakami

W parne niedzielne popołudnie nikomu nie chciało się stać przy garach i gotować obiadu. I tak powstała ta sałatka...z lenistwa i prawie pustej lodówki...ostatni pomidor, niecały ogórek, kilka pieczarek, resztka sera i kilka suszonych pomidorów... i wyszło pysznie i zdrowo.









Składniki (4 porcje):

- 1kg młodych ziemniaków
- 1 pomidor
- 1/2 ogórka szklarniowego
- kilka suszonych pomidorów w oleju
- kilka pieczarek
- 3 plasterki słonego dlugodojrzewającego sera  (użyłam mahon menorca)
- garść orzeszków ziemnych solonych, 
- 3 łyżki sezamu, 
- 3 łyżki czarnuszki, 
- czosnek niedźwiedzi, mięta, koperek, szczypiorek
- do polania kilka łyżek oliwy, odrobina octu np. ryżowy, jabłkowy itp.

Ziemniaki dokładnie myjemy i gotujemy na parze. Surowe pieczarki i ogórka kroimy na plasterki, pomidora na kawałki. Ser żółty na małe kawałeczki. W misce mieszamy ziemniaki z warzywami, dodajemy ser, orzeszki ziemne, sezam, czarnuszkę i zioła wedle uznania. Polewamy oliwą i octem. Mieszamy i od razu podajemy.







 






wtorek, 7 lipca 2015

Pieczony batat ( a miał być kumpir:)


Kiedy jestem na krakowskim kazimierzu, korzystam z okazji i zapuszczam się na kazimierzowską "foodstrefę", gdzie z foodtracków serwowane są szybkie i smaczne dania. Moim ulubionym, obok którego nie mogę przejść obojętnie, jest krakowski kumpir, czyli olbrzymi pieczony ziemniak z serem żółtym, polany obficie śmietaną  i posypany prażoną cebulką oraz szczypiorkiem. Nie wiem skąd biorą się tak wielkie ziemniaki na kumpiry, ale zachęcona ich smakiem postanowiłam przygotować coś podobnego, tylko że z batata. Oczywiście nie spodziewałam się że wyjdzie identycznie, bo słodki ziemniak zdecydowanie różni się smakiem od naszych polskich ziemniaków. I wyszło coś zupełnie innego, ale zdecydowanie warto to przyrządzić. A i na kumpira koniecznie trzeba się wybrać...

Składniki (na 3 porcje):

- 3 bataty
- 3 cebule ( 2czerwone, 1 biała)
- oliwa
- ser żółty ( parmezan, długodojrzewajacy itp)
- sól, pieprz ziołowy
- łyżeczka miodu lub cukru
- łyżka dobrego ketchupu
- śmietana 18%
- szczypiorek

Bataty myjemy, (nie obieramy) i gotujemy na parze przez okolo 1h. W tym czasie rozgrzewamy na patelni oliwę, cebulę kroimy w kostke i podsmażamy. Kiedy sie lekko zarumieni, dodajemy sól, pieprz, ziołowy i miód, podlewamy odrobiną wody. Odparowujemy, dodajemy ketchup i jeszcze chwilę smażymy. 

Ugotowane bataty przekrawamy wzdłuż i nacinamy miąższ podłużnie, w poprzek i na skos uważając aby nie przekroić skórki. Każdą połówkę batata polewamy oliwą, posypujemy startym serem i usmażoną cebulką. Pieczemy w piekarniku na termoobiegu przez około 30 minut w 200 stopniach. Podajemy ze śmietaną i szczypiorkiem.






 













środa, 1 lipca 2015

Wegeleczo z żurawiną i migdałami


Dawno nic nie pisałam, ale nadmiar pracy i wykorzystywanie każdej wolnej chwili na mniej lub bardziej aktywny wypoczynek i przebywanie na świeżym krakowskim powietrzu (raczej trzeba by się określić czy świeżym czy krakowskim :) nie sprzyja wymyślnemu gotowaniu ani pisaniu postów. Ale oto mój małżonek, który od jakiegoś czasu zamienił 80% swojej diety na warzywa i orzechy, postanowił zrobić leczo. Nie typowe z kiełbasą jak się to zwykło robić, ale wegańskie z dodatkiem żurawiny i orzechów. I już miałam podsmażyc sobie w osobnym garnku kiełbasę - ten nieodzowny składnik lecza, ale po spróbowaniu zmieniłam zdanie. Jest pyszne takie jakie jest i żadne mięsne dodatki nie są mu potrzebne.



Składniki (na około 4 porcje):
- 2-3 cebule
- 1/2 papryczki chilli
- 1 czerwona papryka
- 2 żółte papryki (lub zielona i żółta)
- 1 cukinia
- 1 kg pomidorów
- 100 g suszonej żurawiny
- 100 g migdałów
- 2 ząbki czosnku
- kilka łyżek oliwy/oleju
- sól, pieprz ziołowy
- świeże zioła (bazylia, tymianek, estragon, rozmaryn)

Cebulę obieramy i kroimy na pióra, z papryczki chilli usuwamy pestki i drobno siekamy, paprykę kroimy w kostkę, cukinię przekrawamy wzdłuż i kroimy na plastry, pomidory w kostkę. W głębokim garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i podsmażamy na złoto. Następnie dodajemy papryczkę chilli, paprykę, chwili dusimy. Kiedy zmięknie, dodajemy cukinię, po chwili pomidory i dusimy aż wszystkie warzywa będą miękkie a pomidory puszczą soki. Na koniec dodajemy żurawinę i migdały. Chwilę jeszcze gotujemy, doprawiamy solą, pieprzem ziołowym i świeżymi ziołami. Zjadamy z dobrym chlebem. 


 










czwartek, 21 maja 2015

Sałatka nicejska


Dawno nic nie pisałam, ale najzwyczajniej w świecie, totalnie brakuje mi czasu a przepisy czekają...Ale wraz z pojawieniem się szparagów i młodych ziemniaków zaczął się idealny czas na sałatkę nicejską.. 
Pierwszy raz spotkałam się z nią w tej właśnie formie tj. tuńczykiem i kaparami, i może to kwestia pierwszego kęsa czy przyzwyczajenia, ale bez tuńczyka już tak bardzo mi nie smakuje. A wersji sałatki nicejskiej jest wiele...Połączenie słonej ryby z kwaśnymi kaparami jest naprawdę wyśmienite. Przedstawiam więc moją ulubioną wersję:






Składniki:

- sałata lodowa lub mix sałat
- 4 ziemniaki
- kilka pomidorów
- 1 cebula
- tuńczyk w puszce w sosie własnym
- 100 g fasolki szparagowej ( mrożona lub z puszki) lub szparagi 
- puszka anchois w oliwie (lub szprotek)
- 4 jajka na twardo
- kilkanaście czarnych oliwek
- kapary
- oliwa z oliwek
- sok z limonki/cytryny
- sól, pieprz





Jajka gotujemy na twardo, obieramy, kroimy na 4 części. Ziemniaki gotujemy w mundurkach, studzimy i obieramy. Kroimy na ćwiartki. Cebulę obieramy i kroimy na piórka. Fasolkę szparagową lub szparagi gotujemy, kroimy na mniejsze kawałki. Na dnie głębokiej misy układamy sałatę, następnie ziemniaki, pomidory, cebulę, kawałki tuńczyka, gdzieniegdzie filety anchois, fasolkę szparagową/szparagi, na samą górę jajka, oliwki i kapary. Polewamy oliwą z oliwek, sokiem z limonki/cytryny, doprawiamy solą i pieprzem. 


 














wtorek, 24 marca 2015

Kotlety z kaszy jaglanej

Ostatnio dość często jem kaszę jaglaną, bo jest smaczna, zdrowa i... niedroga :) A poza tym łatwo się ją przyrządza, ma dość neutralny smak, więc można do woli łączyć ją z wszelkimi dodatkami na słodko i słono. Żeby ją samą trochę urozmaicić zrobiłam z niej bardzo proste kotlety, które mogą zastąpić kaszę, ziemniaki lub mogą być zjedzone same. 







Składniki ( na około 15 sztuk):

- 1 szklanka kaszy
- 2 szklanki wody
- szczypta soli
- ewentualnie przyprawy, czosnek itp.
- 2 jajka
- olej/oliwa do smażenia
- mąka z cieciorki do obtoczenia (można pominąć)


Szklankę kaszy zalewamy 2 szklankami wody, dodajemy szczyptę soli i gotujemy 15-20 minut bez przykrycia aż cała woda wyparuje. Ugotowaną i przestudzoną kaszę mieszamy z dwoma jajkami do otrzymania jednorodnej, kleistej masy. Formujemy małe kotleciki i smażymy na rozgrzanym tłuszczu. Podajemy z czym chcemy :)








 

poniedziałek, 16 marca 2015

Kotlety z dyni i buraków


Została mi ostatnia dynia hokkaido w moich zapasach. Nie mam miejsca na mrożenie puree z dyni, więc całe sztuki trzymałam w piwnicy. Niestety nie wszystkie przetrwały w dobrym stanie i kilka musiałam wyrzucić. Została jedna, którą w całości wykorzystałam do warzywnych kotletów z burakami. Przepisem wyjściowym był dla mnie ten z jadłonomii.







Składniki ( na około 20-25 sztuk):


- 3 buraki (około 350 g)
- 1 dynia hokkaido (400g)*
- 1 czerwona cebula
- szklanka kaszy jaglanej
- 2 szklanki wody, szczypta soli
- 1/2szklanki obranego słonecznika
- 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
- 1cm imbiru - startego na tarce
- łyżka czerwonej papryki
- 2 łyżki curry
- łyżeczka suszonej szałwii
- łyżka suszonej kolendry 
- 1,5 łyżeczki soli
- 4 łyżki mąki z cieciorki
- kilka łyżek płatków ziemniaczanych (do otrzymania odpowiedniej konsystencji) 
- 2-3 jajka 
- olej/oliwa do smażenia

*można użyć gotowego puree z dyni

Dynię przekrawamy na pół, wydrążamy środek, kroimy na małe kawałki i przekładamy do woka/patelni. Podlewamy odrobiną wody i podgrzewamy około 15-20 minut aż kawałki zrobią się miękkie. Blendujemy.

Szklankę kaszy zalewamy dwoma szklankami wody, dodajemy szczyptę soli i gotujemy 15-20 bez przykrycia aż cała woda wyparuje. 

Buraki obieramy i ścieramy na tarce lub rozdrabniamy w blenderze.

Suchą patelnię mocno rozgrzewamy i prażymy chwilę ziarna słonecznika. 

Cebulę siekamy w drobną kostkę. 

Wszystkie składniki mieszamy w misce na jednorodną masę. Kleistość i spoistość regulujemy ilością jajka, mąki i płatków ziemniaczanych. Formujemy kotlety, można je obtoczyć w mące z cieciorki. Smażymy na rozgrzanym tłuszczu.










poniedziałek, 9 marca 2015

Bezglutenowe, wegańskie naleśniki z gruszkami i marchewką


Chciałam się przekonać, czy uda mi się zrobić naleśniki bez jajka i do tego bezglutenowe. Wiedziałam, że siemię lniane świetnie sprawdza się jako składnik łączący do różnego rodzaju wypieków. Wymieszałam go więc z mąką i mlekiem roślinnym (od jakiegoś czasu nie używam mleka krowiego w ogóle), szczyptą soli i wyszły zupełnie normalne, trochę grubawe (znaczy się sycące:) naleśniki. 






Składniki (na około 8 grubych naleśników):

- 40 g zmielonego siemienia lnianego ( 3 kopiaste łyżki)
- 850-1000 ml mleka roślinnego (użyłam sojowego i owsianego) - w trakcie masa gęstnieje i warto ją rozrzedzić
- 100 g mąki z cieciorki
- 200 g mąki gryczanej
- szczypta soli
- olej do smażenia

Farsz:

- 1 marchew
- 1/2 kg gruszek
- 100 g rodzynek
- 50 g suszonej żurawiny
- 60 g suszonych daktyli (garść)
- łyżka soku z limonki/cytryny
- 2 łyżki cukru trzcinowego
- łyżka syropu z daktyli (opcjonalnie)

Siemię lniane zalewamy niewielką ilością mleka roślinnego, mieszamy, dodajemy mąki i szczyptę soli, resztę mleka i mieszamy do otrzymania ciasta o konsystencji typowego ciasta naleśnikowego (mlekiem regulujemy gęstość ciasta). 

Rozgrzewamy patelnię z niewielką ilością oleju, rozprowadzamy olej po dnie patelni. Chochlą nalewamy ciasto na patelnie i rozlewamy po dnie. Zmniejszamy grzanie i smażymy aż ciasto od spodu się przyrumieni, przewracamy naleśnik na drugą stronę i smażymy jeszcze chwilę. 

Daktyle kroimy na mniejsze kawałki, mieszamy z żurawiną i rodzynkami, i zalewamy wrzątkiem. W tym czasie obieramy gruszki, wydrążamy środek i kroimy na małe 1-2 cm kawałki, marchewkę ścieramy na tarce lub rozdrabniamy w blenderze. Rozgrzewamy rondel/wok/patelnię z niewielką ilością oleju, suszone owoce wyciągamy z wody (wody nie wylewamy) i wkładamy do rondla, dodajemy gruszki, marchew, cukier trzcinowy i niewielką ilość wody z moczenia owoców. Podgrzewamy owoce przez około 15 min co jakiś czas mieszając, aż woda odparuje. Na koniec dodajemy sok z limonki/cytryny i ewentualnie syrop z daktyli. Mieszamy.

Wykładamy farsz na naleśniki, składamy w kopertę.

















poniedziałek, 2 marca 2015

Frittata z białą rzepą..i nie tylko


Lubię takie dania, dzięki którym można wyczyścić lodówkę z resztek i przy okazji najeść się do syta i ze smakiem. Wszelkiego rodzaju zapiekanki nadają się do tego idealnie, a jeśli jeszcze posiadamy spory zapas jajek to nie pozostaje nic innego jak przyrządzenie frittaty. Wszelkie warzywa, wędliny na pewno dobrze skomponują się z jajeczną masą i do tego wygląda to na prawdę efektownie. I ma jeszcze jedną zaletę - jest proste i szybkie w przygotowaniu. 




Składniki ( na 4 porcje):

- 10 jajek
- podwójna pierś z kurczaka
- 1 brokuł
- 1 papryka
- 1 biała rzepa
- 2 czerwone cebule
- kilka ząbków czosnku
- olej/oliwa
- sól, pieprz, przyprawy np: curry, słodka papryka , przyprawa do kurczaka
- żółty ser do posypania

Brokuła dzielimy na różyczki i gotujemy kilka minut, wyciągamy z wody. Pierś z kurczaka kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju. Cebulę i rzepę kroimy w plastry, po kilka plastrów odkładamy na bok. Paprykę kroimy w kostkę. Dodajemy cebulę do podsmażonego mięsa, następnie paprykę i rzepę. Kilka minut podsmażamy, można odrobinę podlać wodą. Przyprawiamy solą, pieprzem, curry, słodką papryką , przyprawą do kurczaka i dodajemy rozgniecione  ząbki czosnku. 

Żółtka oddzielamy od białek, białka ubijamy na pianę, dalej ubijając dodajemy żółtka i szczyptę soli. Dno i boki naczynia żaroodpornego smarujemy olejem, wykładamy na spód mięso z papryka, cebulą i rzepą, na końcu brokuły. Polewamy wszystko masą z jajek, na wierzch wykładamy pozostawione plastry cebuli i rzepy. Posypujemy startym serem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym na 200 st, około 30-35 minut (dolna/górna grzałka), bez przykrycia.  

 








wtorek, 24 lutego 2015

Dwa lata!


Dziś mijają dwa lata odkąd założyłam bloga! Z tej okazji nie upiekłam żadnego ciasta ani tortu ale.. pasztet i sos pieczeniowy :) Nie byle jaki, z samych warzyw, lekki i przepyszny. Skąd taki pomysł ? Ano z bloga, którego odkryłam niedawno i  książki, którą sprawiłam sobie na prezent. Rok temu obdarowałam się "Chlebem" J. Hamelmana, w tym roku na mojej półce pojawiła się "Jadłonomia" Marty Dymek. I choć trudno w to uwierzyć, ale wcześniej nie znałam bloga autorki, jak się okazuje bardzo popularnego. W każdym bądź razie książka zainteresowała mnie swoją okładką oraz tym, że zawiera tylko przepisy roślinne. Tak więc mam ją już w posiadaniu i zrobiłam parę naprawdę udanych potraw. Od jakiegoś czasu ograniczam w diecie produkty mleczne oraz jem więcej warzyw a mniej mięsa i wbrew pozorom ograniczenie pewnych składników sprzyja tworzeniu nowych dań oraz zaskakujących czasem połączeń smaków. Możecie więc spodziewać się nowych lekkich przepisów. 


Z tego co udało mi się już przygotować z książki i co bardzo polecam:
- przepyszny, nieziemski w smaku sos i pasztet pieczeniowy
- wegański twarożek z nerkowców - lub po prostu pasta z nerkowców
- wegański parmezan - moim zdaniem nie smakuje jak prawdziwy parmezan, ale sam w sobie jest całkiem smaczny jako dodatek np. do sosu
- fenkuły pieczone w soku pomarańczowym - to tylko w książce
- oraz wegański smalec z fasoli ze "skwarkami" z kaszy gryczanej - smakuje zaskakująco podobnie do klasycznego smalcu

Muszę przyznać, że kuchnia roślinna stwarza wiele nowych kulinarnych możliwości. 













poniedziałek, 9 lutego 2015

Zupa / sos dyniowo - pomidorowy

Nie mogę się zdecydować, czy to bardziej zupa czy sos...Jadłam w obu wersjach a przygotowuje się tak samo, tylko kwestia dodatków lub ich braku... Niezależnie co wybierzecie, przyrządzenie tego dania jest bajecznie proste i niezbyt czasochłonne.











Składniki:

- 1 dynia hokkaido*
- pomidory w puszce (4-5 sztuk) - lub jeśli macie własne przetwory: 1 większy słoik zawekowanych pomidorów, 1 większy słoik zmiksowanych pomidorów
- olej
- sól, pieprz
- szczypta kardamonu, cynamonu, chilli
- łyżka bazylii, lubczyku ogrodowego itp.
- 1-2 ziarenka czosnku
- jeśli nie jesteście wege, warto dodać odrobinę sosu worcestershire, genialnie podkreśla smak dań z pomidorami

* użycie innej dyni niż hokkaido diametralnie zmieni smak i danie może wyjść mdłe



Dynię myjemy, nie obieramy, przekrawamy na pół i wydrążamy środek. Pozostałą skorupę kroimy na 2-3 cm kostki. Rozgrzewamy olej w woku lub głębokim garnku, dodajemy pokrojoną dynię. Podlewamy niewielką ilością wody, żeby zapobiec przypaleniu kawałków dyni. Gotujemy pod przykryciem na średnim grzaniu około 10-15 minut, co jakiś czas mieszając, aż kawałki rozmiękną i zaczną się rozpadać. Kiedy będą odpowiednio miękkie (ja lubię, jak nie są do końca rozgotowane) dodajemy własne przetwory z pomidorów lub 2 puszki pomidorów. Zawartość kolejnych 2-3 puszek rozdrabniamy w blenderze i również dodajemy do garnka. Podgrzewamy, mieszamy, dodajemy przyprawy i przeciśnięty przez praskę czosnek. 

Taka zupa / sos stanowi idealną bazę do innych dań, świetnie komponuje się z upieczonymi kawałkami bakłażana lub piersią kurczaka, wszelkiego rodzaju kaszami, makaronem itp. 









poniedziałek, 2 lutego 2015

Frytki z dyni


Dynia hokkaido to moja ulubiona dynia, jest dobra sama w sobie zapieczona tylko w piekarniku jak w tym przepisie, czy jako jeden ze składników dania. Ma tak przyjemny smak i jest prosta w obróbce, że stwarza wręcz nieograniczone kulinarne możliwości. Dzisiaj będzie jednak bardzo prosto i łatwo. Bo co by jednak nie mówić, to proste dania są często najsmaczniejsze. Zapraszam więc na frytki z dyni hokkaido.




Składniki:

- olej
- dynia hokkaido
- sól

Dynię myjemy, przekrawamy na pół, wydrążamy środek. Kroimy na podłużne paski, grubsze dwukrotnie niż klasyczne ziemniaczane frytki. Smażymy na rozgrzanym, głębokim tłuszczu najpierw kilka  minut na najmocniejszym grzaniu, następnie zmniejszamy grzanie o połowę i smażymy aż będą gotowe  (około 20-40 minut - czas smażenia zależy od ilości oleju i frytek). 











poniedziałek, 26 stycznia 2015

Tofurnik - ciasto z tofu, wegańskie, bezglutenowe


Miałam trzy podejścia do tego ciasta i muszę stwierdzić, że za trzecim razem wyszło takie jak chciałam, kremowe, bez specyficznego posmaku tofu, lekko cytrynowe... Jeśli zdecydujecie się go upiec, to pamiętajcie, że to nie sernik. Wygląda jak sernik, smakuje jednak inaczej. Najlepiej upiec go dzień przed planowaną okazją. Przepis na masę wzorowany jest z ebooka Dobre decyzje - alternatywy dla mleka, spód to kombinacja składników podobna  do bezglutenowego słodkiego chlebka, któy już gościł na blogu.



Składniki (na formę o średnicy 23cm):

Spód:

- po 75 g suszonej żurawiny i rodzynek ( w sumie 150g)
- 90 g mąki żołędziowej
- 30 g cukru trzcinowego
- 75 g migdałów bez skórki (płatki, laski itp)
- 75 g solonych orzeszków ziemnych
- łyżka oleju kokosowego (można pominąć)

Żurawinę i rodzynki zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na kilka - kilkanaście minut. Migdały i orzeszki ziemne rozdrabniamy w blenderze. Odsączamy żurawinę i rodzynki z wody (wody nie wylewamy!), rozdrabniamy w blenderze. W misce mieszamy rozdrobnione: żurawinę, rodzynki, migdały, orzeszki, mąkę, cukier i olej kokosowy. Dodajemy wodę z moczenia ( ilość wody należy regulować) , powinniśmy otrzymać kleistą masę. Wykładamy ją na dno formy, upychamy palcami, wygładzamy mokrą łyżką.

Masa:

- 800 g tofu
- 250 g mleka roślinnego (sojowe, kokosowe, migdałowe itp)
- 250 g białego cukru
- 150 g soku z limonki
- 80 budyniu waniliowego (proszek)
- 1 laska wanilii
- 1,5 łyżeczki aromatu pomarańczowego (b. ważne, bez tego traci smak)
- 2 łyzki oleju kokosowego (można pominąć)

Tofu kroimy na mniejsze kawałki, wkładamy do dużej miski, wanilię przekrawamy wzdłuż na pół i wyciągamy ziarenka, dodajemy do tofu, dodajemy resztę składników i miksujemy na gładką masę. Spróbujcie czy jest odpowiednio słodka i aromatyczna.
Wylewamy masę na spód i wkładamy do zimnego piekarnika. Pieczemy w 180 stopniach (dolna/górna grzałka) przez 1h. Czekamy aż wystygnie i wkładamy do lodówki na kilka godzin przed podaniem.

















poniedziałek, 19 stycznia 2015

Burgery jaglano-buraczane


Wegetariańskie, bezglutenowe burgery z kaszy jaglanej i buraka, który ostatnio stał się moim ulubionym warzywem!. Burakowi daję lajka i piekę burgery. 










Składniki (na około 20 burgerów):

- szklanka kaszy jaglanej
- 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
- szczypta soli
- oliwa
- około 1/2 kg buraków
- 1 marchew
- 1 por
- kilka ząbków czosnku
- natka pietruszki
przyprawa do kurczaka (w składzie: sól, papryka słodka, czosnek, kolendra, majeranek, imbir, cukier, kurkuma, chilli, kmin rzymski, gorczyca, kminek, goździki)
- 2 jajka
- olej
- mąka z cieciorki





Garnek na kaszę rozgrzewamy z niewielką ilością oliwy, wsypujemy kaszę i chwilę prażymy. Dodajemy 3 szklanki wody, soczewicę i szczyptę soli. Mieszamy i gotujemy na średnim grzaniu bez przykrycia aż cała woda wyparuje. Buraki obieramy i siekamy w blenderze razem z marchewką i porem. Przekładamy do dużej misy. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną natkę pietruszki, kaszę z soczewicą, przyprawy oraz jajka. Mieszamy i rozdrabniamy (niezbyt dokładnie) końcówką blendera. Formujemy małe kotleciki, obtaczamy w mące z cieciorki i smażymy na rozgrzanym tłuszczu z obu stron. 











wtorek, 13 stycznia 2015

Hummus z soczewicy


Od jakiegoś czasu mocno ograniczyłam spożycie nabiału, którego do tej pory jadłam bardzo dużo. Musiałam coś wymyślić, żeby zastąpić tak lubiane przeze mnie kanapki z  żółtym serem, twarogiem i wszelkiego rodzaju serkami i jogurtami. Teraz ciągle przygotowuję pasty do kanapek i różnego rodzaju smarowidła. Zazwyczaj nie udaje mi się zrobić zdjęcia, bo za szybko wszystko znika:) Niezmiennie jednak hummus to jedna z podstawowych past jakie jadłam i jem. Tym razem przyrządziłam go z soczewicy. Użyłam soczewicy z puszki, bo szybciej i łatwiej, ale równie dobrze można ugotować suchą soczewicę i zmielić.

Składniki:

- puszka soczewicy (lub sucha soczewica, którą należy ugotować)
- 1/2 szklanki sezamu
- kilka ząbków czosnku
- 2-3 łyżki soku z limonki/cytryny
- oliwa
- szczypta soli


Sezam prażymy na suchej rozgrzanej patelni. Mielimy w młynku. Soczewicę z puszki odsączamy z zalewy i mielimy. Dodajemy sezam, odrobinę oliwy, przeciśnięty przez praskę czosnek, sok z limonki oraz sól i mieszamy wszystko na gładką masę. Przekładamy do naczynia, polewamy oliwą. 











czwartek, 8 stycznia 2015

Pieczonki z dynią hokkaido

Kolejna wersja pieczonek, tym razem z dużą ilością dyni hokkaido. Właściwie do pieczonek można dodać prawie każde warzywo, możliwości są nieograniczone. Gdyby nie wyszło tego tak dużo, to upiekłabym wszystko w garnku żeliwnym. Ale nakroiłam warzyw jak dla wojska, ledwo zmieściły się w  największym naczyniu żaroodpornym, jakie posiadam. W końcu to dobra okazja na opróżnienie lodówki:)





Składniki:

- pół dyni hokkaido
- kilka ziemniaków
- marchewka
- pietruszka
- seler
- por/cebula
- 2 szt kiełbasy / boczek
- całe obrane ząbki czosnku
- sól, pieprz
- ulubione przyprawy ( curry, kurkuma, papryka, rozmaryn itp.)
- zioła (użyłam dzikiej pokrzywy)
- oliwa/ tłuszcz zwierzęcy





 Warzywa myjemy, kroimy na plastry, dynię w słupki ( ja z warzyw obieram tylko cebulę i seler). Kiełbasę również kroimy w plastry, boczek w słupki, układamy warstwowo, posypujemy przyprawami, polewamy niewielką ilością oliwy lub tłuszczu zwierzęcego, posypujemy ziołami. Pieczemy w piekarniku nagrzanym na 200 stopni przez około 1,5-2 h na termoobiegu.