środa, 12 czerwca 2013

Zakwas kukurudziany

Długo przygotowywałam się do zrobienia zakwasu. Obawiałam się że wymaga to, nawet nie tyle co pracy a dużo czasu, a tego u mnie zdecydowanie za mało, żeby ślęczeć w kuchni i doglądać czy zakwas się uda. Okazało się jednak, że tak na prawdę, parę minut wieczorem w zupełności wystarczy.

 Wszystko na opak i pierwszy zakwas, który zrobiłam, to wcale nie był z mąki żytniej... a z mąki kukurydzianej. Tak na prawdę, to ten pierwszy pierwszy się nie udał, bo spleśniał...Ale ten pierwszy drugi ma się dobrze do dziś...i oby jak najdłużej...nie pleśniał...Przepis na zakwas podpatrzyłam na blogu Arnikowa kuchnia.







Składniki:

- szklane naczynie
- papier, ścierka do przykrycia
- mąka kukurydziana
- woda - najlepiej mineralna gazowana
- sok z cytryny

Zakwas przygotowujemy przez kilka dni (3-5): 
- w pierwszym dniu mieszamy kilka łyżek mąki z wodą mineralną i odrobiną soku z cytryn - do otrzymania konsystencji ciasta naleśnikowego i odstawiamy w ciepłe miejsce
- w kolejnych dniach dosypujemy mąkę, wodę i sok z cytryny, wszystko mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce




Zakwas jest gotowy, kiedy pojawią się w nim bąbelki i specyficzny kwaskowy zapach. Wypieki z młodego zakwasu mogą wymagać dodania drożdży, gdyż taki zakwas w przeciwieństwie do starego może być za mało aktywny, ja jednak staram się ich nie dodawać, za to dłużej czekam, aż ciasto wyrośnie. 

Powinniśmy przygotować przynajmniej 1-1,5 szklanki zakwas - tyle potrzebujemy na 1 bochenek plus 2-3 łyżki, które zostawiamy jako zaczyn do następnej partii. Resztki zakwasu przechowujemy w lodówce, przykryty np. szmatką lub papierem. Dzień przed pieczeniem, wyciągamy z lodówki i dokarmiamy jednorazowo większą ilością mąki i wody z sokiem z cytryny. Po zużyciu zostawiamy trochę zakwasu w naczyniu i z powrotem odkładamy do lodówki.


Wersja pdf do pobrania/druku:
Zakwas kukurydziany.pdf




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz